Pre-historia

Sięgając daleko, daleko wstecz, przypominam sobie moje początki modelarstwa pod koniec lat 80-tych jeszcze w okresie szkoły podstawowej. Pierwsze były modele samolotów, a złożenie kończyło się na sklejeniu i nałożeniu kalkomanii, bez malowania.

Każdy kto w tamtym okresie sklejał modele znał kultowe zestawy samolotów Łoś i Czapla. Pamiętam, że samolotów zgromadziłem kilkanaście, ale kiedy w ręce wpadł mi pierwszy czołg, to właśnie pojazdy bojowe stały się obiektem mojego zainteresowania.

Początek lat 90 to okres, w którym starałem się rozwijać hobby. W zasadzie kupowałem tylko modele pojazdów bojowych, wtedy wyłącznie w skali 1:72. Modele w skali 1:35 były zbyt drogie, to był rarytas. Nie było internetu, nie pamiętam czy wtedy wychodziły jakieś poradniki, czy czasopisma, praktycznie nie było skąd brać wiedzy na temat modelarstwa.

W każdym większym mieście były lokalne sklepy modelarskie i tam chodziło się na zakupy, a także po porady, jak do magistra w aptece. Nie wybrzydzało się w rodzajach kleju, farb, modeli czy pędzli, brało się to co było. Pierwsze farby to były tylko emalie Humbrol i Revell. Modele firm polskich, a z zagranicznych głównie Esci, Italeri i Revell. Czasem klej robiło się samemu rozpuszczając plastik w acetonie.

Wycinanie, sklejanie i malowanie to była wolna amerykanka, robiłem jak umiałem. Farba nakładana pędzlem, bez odpowiedniego rozcieńczenia. Brak spasowania części, krzywe gąsienice, czy ślady po kleju, nie umniejszały radości z pracy twórczej.

Szybko zauważyłem, że model aby dobrze się prezentował, to potrzebuje podstawki, a najlepiej i towarzyszących figurek. Nieświadomie próbowałem tworzyć scenki, które nazywamy teraz dioramami.

Przekonałem się też, że malowane własnoręcznie insygnia wyglądają lepiej niż kalki. To praktykuję również obecnie, choć używam odpowiednich, profesjonalnych masek.

Lata 90 upływały już w liceum, a potem na studiach. Czasu na hobby było coraz mniej, w zasadzie wakacje były jedynym okresem kiedy nadganiałem zaległości i powiększałem kolekcję.

Na przełomie lat 90 i nowego wieku z uwagi na koniec studiów i początek pracy, jeszcze mniej czasu pozostawało na modelarstwo. W końcu całkowicie zamknąłem warsztat licząc, że kiedyś nadejdzie czas powrotu do hobby.

Z tamtych lat pozostało trochę zdjęć, jednak trudno jest mi określić rok ukończenia danego modelu. Jedno co pamiętam, że ostatnim był Tygrys na dioramie z ruinami.

Zapraszam na krótki powrót do przeszłości….. do lat 90-tych….

Wszystkie prace w skali 1:72.

by CreativeGuy 2020.05.18

5/5 - (5 votes)

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

Lubię to! Subskrybuj